» Blog » Skromny i raczej praktyczny apokryf o graniu konwencją
26-11-2009 00:20

Skromny i raczej praktyczny apokryf o graniu konwencją

W działach: RPG | Odsłony: 5

Skromny i raczej praktyczny apokryf o graniu konwencją
Tekst Scobina to niejako rozłożenie na czynniki pierwsze tego, o co od jakiegoś czasu chodzi mi w RPG – intertekstualności, czerpaniu frajdy z odniesień i zakorzenienia w szerszych kontekstach. Nie o odgrywanie, raczej o opisywanie i zabawę kliszami.

Pewnie dlatego idealnie trafił do mnie Wolsung. Czułem się, jakby autorzy pisali tą książkę specjalnie dla mnie; jakby bawiło ich dokładnie to samo i starali się jakoś to wyartykułować. Tekst Scobina powiedział jasno to, co mi samemu trudno było zgrabnie ująć. Pewnie dlatego, że nie jestem literaturoznawcą – bardziej uporządkowane i fachowe podejście wiele w tych sprawach ułatwia.

Sam podzielę się tylko dwiema praktycznymi poradami.

Zakładam, że czytelnik przeczytał linkowany tekst. Moja notka to tylko dopisek, niekanoniczny komentarz.


Troje to już tłok

To, że gramy w Wolsunga, nie znaczy, że za każdym razem będzie naraz Indiana Jones, Sherlock Holmes i Kapitan Nemo. Każda sesja, żeby nie dezorientować graczy, opiera się na możliwie ograniczonej liczbie odniesień i jest konsekwentna.

Ostatnio przegiąłem z opisem zachowania hobgoblińskiego szamana na rzece w Atlantydzie i było czuć zgrzyt, o czym, na szczęście, gracze wspomnieli po sesji. W czym rzecz? Konwencja Indiany Jonesa ma ograniczoną pojemność na humor i pastisz wprowadzać trzeba z umiarem. Łatwo przekroczyć granicę. No i mi się to akurat przytrafiło.

Innym razem wprowadziłem do twardo stąpającego po ziemi śledztwa jakieś oniryczne wizje, które zrujnowały wrażenie przyziemnego kryminału. Klasycznym przypadkiem były też krążące po sieci fanowskie profesje do pierwszej edycji Warhammera – wiedźmin albo tancerz wojny nie najlepiej odnajdywał się w drużynie ze szczurołapem i oprychem.


Na dzień dobry

Zasada na dzień dobry opiera się na czymś bardzo prostym. Mam założenie, że po pierwszej, najdalej drugiej scenie gracze mają wiedzieć, jak się bawimy. Jednocześnie unikam scen zbyt statycznych. Doskonale sprawdza się jakiś angażujący konflikt, choćby społeczny, który da graczom temat do gadania. Nie puszczam ich samopas, bo dość mam niezręcznej ciszy, a sam jako gracz nie lubię wymyślać byle głupot, żeby tylko wypełnić pierwsze minuty sesji czczą gadaniną.

Wolę przechodzić od razu do konkretniejszych scen, i to popłaca. Po ostatniej sesji jednym z najfajniejszych momentów uznaliśmy dyskusję na temat oryginalności prezentowanego na wystawie naszyjnika, która otworzyła sesję. Wprowadzoną ot, po prostu, żeby bohaterowie się poznali, a gracze oswoili z nowym składem i systemem.

Można też zaczynać w środku akcji, albo sceną, która później pojawi się w środku albo na końcu scenariusza, ale to już bardziej skomplikowane sztuczki fabularne, które co prawda mogą również sygnalizować graczom konwencję, ale ważniejsze jest w nich co innego, dlatego je nieelegancko pominę.


Na dzisiaj to tyle. Więcej lamanachowych porad może kolejnym razem. O ile będzie zapotrzebowanie.


Komentarze


644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Tak na marginesie - tancerz wojny nie byl fanowski w 1 wfrp. Byl jak najbardziej oficjalny. Ale wiedzmin juz byl.
26-11-2009 00:26
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
Tancerz Wojny był oficjalny, bo wfrp1 był true i mroc, a nie heroicgówno jak wfrp2 czy planszówkowy automat do sieki wfrp3. xD
26-11-2009 05:57
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
Aye! Bo tancerze wojny cierpia, robiac wyzynke :)
26-11-2009 09:30
Urko
   
Ocena:
+1
Been there, done that, couldn't agree more ;)
26-11-2009 12:02
beacon
   
Ocena:
+2
@Ramel, Aureus

Oj, sory. Do mnie trafił na dyskietce w txt.
26-11-2009 12:30
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Heh, no problemo. Nawet nie wiedzialem, ze latal po dyskietkach. Z tego co pamietam, to byly 2 dodatkowe (obie przegiete na maksa) oficjalne profesje elfow - Tancerz i Opiekun zwierzat. Ale akurat Tancerze mieli potencjal - i to nie tylko jako wojownicy. Bo i Tancerze i Zabojcy (od Trolli w zwyz) byli dosc specyficznymi profesjami - ale tak widziano w nich czolgi.
27-11-2009 00:10

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.