Wolsung - lata historii, niezliczone wcielenia, nadzieje i zawody - rozjeżdża się po Polsce i zakorzenia w umysłach graczy w całym kraju. Roku 2012 - nadchodź. Wolsung wyrobił się przed apokalipsą.
Strasznie się z tego cieszę, chociaż do powstania Wolsunga nie przyłożyłem ręki. Moje pierwsze wspomnienie na jego temat to stara strona internetowa z rozczarowującym komunikatem, że gra ma ukazać się komercyjnie, więc autorzy nie mogą prezentować materiałów w sieci.
Teraz czuję się trochę przytłoczony. Te 480 stron jest wypchane informacjami, pomysłami i klimatem. Nie znam gracza, który nie znalazłby tu czegoś dla siebie. Zresztą - co ja Wam będę pisał. Niech o mojej miłości świadczy fakt, że po przeczytaniu zaledwie części podręcznika mam już obiecujące pomysły na kilkanaście przygód i tyluż barwnych bohaterów, którymi chętnie bym je przeżył.
P.S. W podręczniku jest więcej grafik fajnych niż niefajnych.
P.P.S. Mogę prosić o numer do tej czarującej
damy trefl?
Waszym zdaniem...